Ankiety i badania dotyczące zarobków architektów pokazują że 5000 zł lub te 27 zł za godzinę to kwota powyżej średniej. Starsi architekci, przedstawiciele dużych pracodawców nie mają problemu, aby mówić studentom: „Podnoście stawki za projekty!”. Ale przecież architekt to nie tylko ten, który przyjmuje zlecenie na projekt. Większość architektów pracownicy biur projektowych- logicznie myśląc oni też powinni postarać się o wyższe stawki. Dowiedz co pomaga myśleć o wyższej pensji.
Historia z życia wzięta
Dwa lata temu w biurze w którym pracuję, rekrutowaliśmy do zespołu dużej, ciekawej, warszawskiej inwestycji. Potrzebowaliśmy osób mniej i bardziej doświadczonych. Jedną z zainteresowanych, była moja młodsza znajoma, z kilkuletnim doświadczeniem. W tamtym momencie pracowała, jako freelancer i myślała o tym, aby wrócić „do ludzi”. Indywidulna praca ma bowiem swoje plusy i minusy. Mimo potencjału i perspektyw tematu, młoda projektantka nie podjęła współpracy. Jednym z czynników było propozycja wynagrodzenia niższa od tego ile miesięcznie zarabiała na swoich tematach i współpracy z zaprzyjaźnioną firmą budowlaną. Było to ok. 5 000 zł netto miesięcznie.
Moje doświadczenia
Powyższa historia przypomniała mi też moje doświadczenia sprzed kilku lat. W pewnym momencie, a było to chyba już po zdobyciu uprawnień i wykonaniu kilku zleceń dla firmy budowlanej znajomego, wkurzyłem się i powiedziałem:
„Nie będę pracował dla kogoś za mniej niż 5K, gdyż tyle będę w stanie wyciągnąć na fuchach”.
Jakiś czas potem, na etapie działalności gospodarczej, gdy dla bezpieczeństwa rodzinnego, zacząłem rozglądać się za ofertami, zrobiłem podobnie, ale tym razem z kwotą:
8000 zł netto miesięcznie
I wiecie co? Zadziałało, może miałem szczęście, ale znalazłem zarobki powyżej tego poziomu. Z drugiej strony między innymi Brian Tracy w książce „Nawyki warte miliony” opisywał podobny mechanizm – bardzo silne przekonanie i dążenie do celu, poparte odpowiednimi działaniami, sprawiają, że sprawy układają się po naszej myśli. W późniejszych latach jeszcze kilkukrotnie miałem dowody tego zjawiska. Ale wróćmy do kwestii zarobków i pracy na etacie.
Po co pracujemy?
Daj znać w komentarzu co sądzisz o powyższej kolejności ?
Dla większości architektów, których znam, łącznie ze mną, na początku drogi zawodowej kluczowe jest (i bardzo dobrze?) to pierwsze – TWORZYĆ. Ponadto na początku drogi zawodowej potrzebujemy doświadczenia, aby w rzeczywistości różnej od studiów zrozumieć, o co chodzi w naszym zawodzie. O ile ktoś na starcie nie ma trudnej sytuacji życiowej, z czasem coraz większą rolę zaczynają odgrywać kolejne punkty? Czy tak samo wygląda to u aktualnych absolwentów? Pokolenia Z? Z tego co obserwuję, Zetki podchodzą do tego tematu nieco inaczej.
Zwracam Twoją uwagę, szczególnie na ostatni punkt. Bardzo łatwo, pominąć cel, szczególnie w architekturze, gdzie każdy kolejny projekt, zlecenie stanowią, nowe, ekscytujące zagadnienie samo w sobie. Nie możemy jednak zapominać, po co to robimy. Czy dobrze spędzamy nas czas? Czy się rozwijamy? Czy kolejny raz rysujemy to samo? Czy cel pracodawcy jest zbieżny z naszym planem rozwoju i zwiększania kompetencji? Pamiętaj, że:
ETAT = SPRZEDAŻ WŁASNEGO CZASU
Dlatego lepiej aby ta praca miała sens. Rozwijała Cię, dawała satysfakcję i godziwe pieniądze. W przeciwnym wypadku lepiej zastanowić się, czy tego czasu nie możesz spożytkować w lepszy sposób, bardziej rozwijający, bardziej opłacalny sposób gdzie indziej? Sam pamiętam okresy kiedy 2 lata pod rząd, w październiku, ze dwa tygodnie siedziałem po 16 w biurze, pracując nad aranżacjami przestrzeni biurowych – nie chciałbym tego powtórzyć. Czasem lepiej wykonać jeden krok w tył, aby następnie wykonać 2 w przód.
Twarda rzeczywistość
Niestety, aktualnie pracodawcy niezbyt cenią młodych architektów, stawki są kiepskie – wynika to ogólnie ze słabej kondycji rynku – i jest to temat rzeka. Wynika to także, z tego, że bardzo często każdy architekt pozornie bardzo podobny, i często pracownicy postrzegani są ilościowo, nie jakościowo.
Uważam jednak, że świadomie planując swoje cele, rozwój i poznając swoje mocne strony jesteśmy w stanie się wyróżnić, zwiększyć swoją wartość. Te cechy powinny być jeszcze ważniejsze, teraz gdy rewolucja AI rozkręci się, a wachlarz możliwych kompetencji architekta znacznie się poszerzy.
Na co warto zwrócić uwagę?
W codziennej pracy, łatwo zatracić się w codziennym pędzie i zadaniach, utknąć w strefie komfortu. W takich chwilach bezcenne jest zatrzymanie się, ocena naszej sytuacji przez pryzmat naszych celów i planu rozwoju. W opuszczeniu strefy komfortu pomaga świadomość posiadania odpowiedniej poduszki finansowej i możliwość alternatywnych działań. Mając możliwość przeczekania kilku miesięcy, dzięki oszczędnościom lub freelancerskiej współpracy, np. ze znajomym, który ma swoje zlecenia, możesz poszukać lepszej oferty.
Czy chodzisz na rozmowy o pracę, kiedy jej nie szukasz?
Nie? To błąd. Przekonałem się na własnej skórze, że warto to robić. Rozmowa o pracę to nie zobowiązanie- to rozmowa zapoznawcza, poszerzanie listy kontaktów, zdobywanie nowych informacji, badanie swojej wartości i sytuacji na rynku. Gdy jesteś na rozmowie o pracę, a nie szukasz jej możesz ćwiczyć swoje zdolności negocjacyjne, możesz porozmawiać o wyższej stawce, możesz zdobyć nowe informacje lub przygotować grunt do zmiany pracy za rok lub dwa. Takie rozmowy zwiększą Twoją pewność siebie i wiele Cię nauczą. Idealnie gdybyś jeszcze poprosił o feedback. Nie masz wiele do stracenia, a wiele możesz zyskać. Spróbujesz?
Rozwinięcie powyższych myśli znajdziesz w wersji audio podcastu:

